Kaczmarek Małgorzata; Prawo związku i współzależności; performance; 2017

Rezydencja Artystyczna 2018 w Galerii Miejskiej bwa w Bydgoszczy
Małgorzata Kaczmarek – Ćwiczenia z fitosocjologii stosowanej

Ćwiczenia z fitosocjologii stosowanej Małgorzaty Kaczmarek to propozycja posthumanistycznego spojrzenia na otaczający nas świat roślin. Artystka w wyniku obserwacji zachowań społecznych roślin stworzy opowieść o relacjach międzyludzkich oraz pokaże świat roślin poprzez relacje społeczne, odmienne od tych znanych w naszej kulturze. Powstanie żywa ekspozycja będąca efektem inwentaryzacji artystyczno-botanicznych, zrealizowanych na terenie galerii, w jej najbliższym otoczeniu oraz w oparciu o inwentaryzacje botaniczne realizowane w ostatnich latach w regionie województwa kujawsko-pomorskiego.

Program rezydencji:

15 czerwca 2018, godz. 18.00
Dlaczego artyści hodują rośliny? – wykład interaktywny

16 czerwca 2018, godz. 11.00
Jeden kolor? – warsztaty plastyczne dla dzieci
zapisy: danutamilewska@galeriabwa.bydgoszcz.pl lub tel. 52 339 30 62

7 sierpnia 2018, godz. 18.00 – wernisaż
Wystawa „Małgorzata Kaczmarek – Ćwiczenia z fitosocjologii stosowanej” – finał rezydencji artystycznej Galerii Miejskiej bwa w Bydgoszczy.
Artystka w wyniku obserwacji zachowań społecznych roślin układa opowieść o relacjach międzyludzkich oraz pokazuje świat roślin poprzez relacje społeczne, odmienne od tych znanych w naszej kulturze. Tworzy żywą ekspozycję w oparciu o inwentaryzacje artystyczno-botaniczne, zrealizowane na terenie Galerii Miejskiej bwa i w swoim najbliższym otoczeniu podczas pobytu rezydencyjnego w Bydgoszczy, a także w oparciu o inwentaryzacje botaniczne realizowane w ostatnich latach w regionie województwa kujawsko-pomorskiego.
Galeria sztuki taka jak Galeria Miejska bwa w Bydgoszczy, poprzez swoją specyfikę – tj. odpowiednie oświetlenie sal, podtrzymywanie odpowiedniej temperatury oraz wilgoci, jest doskonałą przestrzenią do zapewnienia roślinom najbardziej optymalnych warunków życiowych.
Otwarciu towarzyszyć będzie audioperformans na procesy życiowe autorstwa Piotra Grygora.
Wystawa czynna do 26.08.2018
Podziękowania dla Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta Bydgoszczy

Biogram:
Urodzona w 1993r. w Warszawie. W 2017 roku obroniła dyplom licencjacki na Wydziale Edukacji Artystycznej Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu. Kontynuuje studia magisterskie na macierzystym wydziale. Najlepiej odnajduje się w realizacjach przestrzennych, społecznych, performatywnych oraz tych z pogranicza nauki i sztuki. Edukatorka i popularyzatorka wiedzy o sztuce współczesnej.

Obszar zainteresowań:
W swoich pracach staram odnosić się do zagubienia i prób porozumienia zarówno na poziomie sytuacji społecznych, jak i niezrozumienia czy zagubienia wobec zagadnień naukowych i para-naukowych. Od 2014 roku ściśle współpracuję z badaczami z Wydziału Biologii UAM w Poznaniu, tak aby poprzez język sztuki mówić o problemach naukowych. To, co mnie szczególnie interesuje, to relacyjność – zarówno w stosunkach międzyludzkich, jak i międzygatunkowych. Szczególnie jednak umiłowałam sobie świat roślin oraz próbę poznania ich spojrzenia na nas i inne gatunki.

kuratorka rezydencji: Danka Milewska

O SZALEŃCZEJ INTUICJI I ROŚLINACH – z Małgorzatą Kaczmarek rozmawia Danka Milewska

Danka Milewska: Skąd u Ciebie fascynacja królestwem roślin?
Małgorzata Kaczmarek: W moim rodzinnym domu było zawsze dużo roślin. Śmialiśmy się, że mama miała nie tylko szóstkę dzieci, ale też cały dom roślin. W tym domu z ogrodem miałam swoją grządkę. Kieszonkowe wydawałam na sadzonki, które kupowałam u swojej korepetytorki angielskiego. W ten sposób miałam własny ogródek. Ta przygoda skończyła się szybko, bo okazało się, że moja grządka znajduje się na mrowisku, a ja na mrówczy jad mam uczulenie. Swoją opiekę przeniosłam na winorośl. Chciałam tez mieć zielony pokój, bo lubiłam ten kolor i wpływa on uspokajająco na człowieka. Ostatecznie do połowy był zielony, do połowy tęczowy, co wymyśliła moja mama. W dzieciństwie czytałam też serię książek o dziewczynie, która miała w pokoju same wielkie rośliny. Spała w hamaku rozwieszonym między nimi i kolekcjonowała kaktusy. Stwierdziłam więc i ja – bo sama hodowałam kaktusy – że to jest droga dla mnie.
Teraz mam w mieszkaniu około 70 różnych roślin i każda ma swoje imię i swoją historię. Staram się nie kupować, tylko adoptować, rozmnażać, skądś zdobywać, na przykład urywam szczepki w miejscach publicznych i restauracjach. Choć nie mówię do nich po imieniu. Mówię do nich, ale raczej na ty. One mi nie odpowiadają, niestety i w sumie nigdy nie zapytałam, czy mogę przejść na ty…
– Twoja intymna relacja z roślinami to również szersze spojrzenie na ich znaczenie dla życia w ogóle?
– Ciekawe jest dla mnie to jak przekazują sobie informacje, jak łączą się w skupiska, aby zapewnić sobie korzyści. Gdyby wyciąć lasy amazońskie, to praktycznie nie mielibyśmy czym oddychać. Dowiedziałam się też o teoretycznym eksperymencie, że gdyby rozłożyć wielką kopułę nad Polską, to roślinność, która jest w Polsce nie wystarczyłaby, aby ludzie zwierzęta i same rośliny, które przecież też potrzebują tlenu, mogły przetrwać. Tragedia lasów amazońskich tym bardziej mnie wtedy przeraziła. Darzę rośliny szacunkiem, bo jest to dla mnie niesamowite, że są to organizmy często o wiele bardziej skomplikowane niż nam się wydaje. Są też bardzo pomysłowe. Mają zupełnie inne rozwiązania niż ludzie. Megaflora mnie fascynuje! Chciałabym kiedyś pojechać do dżungli amazońskiej i zobaczyć te wielkie paprocie, zwłaszcza że w jednej ze swoich książek Sy Montgomery opisywała swoją podróż z archeobotanikiem, który opowiadał jej, że to, co teraz widzi i co tam jest, wyglądało tak samo w czasie dinozaurów. Bo to są takie organizmy, które nie potrzebują już ewolucji, są samowystarczalne, ale są też takie, które wciąż muszą wytwarzać masę rozwiązań, żeby przetrwać i to jest bardzo inspirujące!
– Czego możemy się nauczyć od roślin?
– Rośliny o wiele szybciej od nas wymyśliły „internet”, a my znacznie później się o tym dowiedzieliśmy. Mam wrażenie, że rośliny zachowują się o wiele bardziej demokratycznie, niż my.
Dla nich jest czymś normalnym sobie pomagać, bo zwiększa to szanse przetrwania. Ich sieci współpracy są oparte na symbiozie nie tylko międzygatunkowej, ale też między królestwami roślin, zwierząt i grzybów.
– Skąd tytuł Ćwiczenia z fitosocjologii stosowanej?
– Bardzo lubię słowo fitosocjologia. Dotyczy ono zbiorowisk roślinności, choć nie do końca ma to wiele wspólnego z socjologią, którą my uprawiamy. Spodobało mi się to słowo, bo budzi skojarzenia, że jest to socjologia oparta na życiu roślin. Nie jest to jednak skojarzenie od końca poprawne. Jako artystka myślę, że mogę trochę pobawić się tym słowem i zajmując się filozofią posthumanizmu powiedzieć więcej paradoksalnie o ludziach niż o innych podmiotach, bo nawet jeśli uznajemy już podmiotowość rośliny, to mówimy o niej przez pryzmat ludzki, bo jesteśmy ludźmi. Jak przekonać ludzi, by uznać roślinę za podmiot? Możemy ich przekonać, że od rośliny możemy się czegoś nauczyć, dlatego warto uznać jej podmiotowość i godność.
– Jak Ci się pracowało w Bydgoszczy?
– Plan miałam inny i wydawało mi się, że wiem, jaki osiągnę efekt. Nacisk wizualny wystawy przeszedł zupełnie na coś innego, niż planowałam. Rezydencja w bwa miała eksperymentalny charakter. I to bardzo ciekawe, bo to oddało głos roślinom i są one najmocniejszym punktem ekspozycji. Trochę może żałuję, że tak bardziej dosłownie nie udało mi się pokazać, co tutaj robiłam, ilu ludzi poznałam, z iloma rozmawiałam, ile roślin znalazłam, ale byłaby to narracja jednoosobowa. A w tym momencie wystawa ma szansę stać się ćwiczeniami, które pobudzają do pewnego rodzaju zabawy, przemyśleń i innego rodzaju spojrzenia, trochę jak sztuka konceptualna. I właściwie o to chodziło, by inaczej spojrzeć na rośliny. Przestrzeń galerii i miasta wpłynęła na to, jak wygląda wystawa.
– Cieszę się, że ostatecznie pojawiła się w Twoim działaniu szaleńcza intuicja, której zaufałaś.
– Podczas ostatniego dnia montażu dokonała się istna rewolucja dla mnie i w końcu wyłonił się kształt wystawy. Ćwiczenia zrodziły się tutaj na miejscu i nie były w planach, choć paradoksalnie od początku są one tytułem wystawy i zachęcają do innego spojrzenia na rośliny. Po tych ćwiczeniach mam wrażenie można wyjść nie tyle z pewną wiedzą, co z doświadczeniem.
– W przestrzeń wystawy przeniosłaś również rysunki z pokoju rezydencyjnego. Są to ślady ruchów roślin?
– Inspirowałam się eksperymentami Darwina, który rejestrował ruchy roślin. Nie wczytywałam się za bardzo w cały eksperyment, ale zobaczyłam rysunki, które wydały mi się szalenie interesujące. I zrobiłam to samo z moimi roślinami. A w Bydgoszczy zrobiłam to z roślinami stąd. Trochę jest to rysunek automatyczny, kiedy nie myślimy, gdzie prowadzimy kreskę i robimy to intuicyjnie. I roślina też tego nie robi celowo, ona po prostu zmienia swoje położenie z różnych powodów. Ja też nie sprawdzam tego dokładnie. Mimo że są zainspirowane eksperymentem naukowym, to jest to coś bardziej intuicyjnego. I pozwala mi to przybliżyć się do rośliny, bo rzeczywiście jakoś cieplej myślę o tych, które były w moim pokoiku rezydentki i których ruchy rysowałam, z prostego powodu – jednak to ćwiczenie wymusza ich obserwację, a może nawet jest współtworzeniem.
– Jak Bydgoszcz ćwiczy fitosocjologię?
– Mówi się, że to zielone miasto! Pod względem zagospodarowania na pewno. Jednak myślę, że „bycie zielonym” to nie tylko zagospodarowanie przestrzeni, bo jest w tym jednak jakieś podporządkowanie roślin człowiekowi. Chodzi o szacunek dla dzikiej zieleni, niekoniecznie chcianej, która radzi sobie mimo wszystko. Taką zieleń może nawet bardziej moglibyśmy doceniać, bo ona po prostu jest blisko nas i mimo silnej antropopresji jednak daje sobie radę i wywalcza tą przestrzeń. Można więc jej nie pielić, dać jej żyć, podlać, gdy jest gorąco.
– Co Cię w Bydgoszczy zaskoczyło?
– Zaskoczyło i rozbawiło mnie to, że w Bydgoszczy wszyscy się znają! To jest jak wielki zbiór roślinności połączonej korzeniami i wszyscy wiedzą, jak sobie przekazać informacje i to jest wspaniałe. Czyli jednak może Bydgoszcz jest zielonym miastem.

Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce prywatności".